Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Świadkowie przeszłości

Trochę starych dokumentów, dokumentów codziennych, jednym dla przypomnienia ich młodości, innym do zapoznania się z przeszłością.

To nakaz pracy, wymigać się nie było jak, no chyba, że do wojska lub na studia.


Sto złotych z 1948 roku.


A kto wie co to jest?



To ciekawostki stanu wojennego, ulotka i chyba dziecięcą ręką pisane życzenia - znalazłem te życzenia pod Olsztynem na ścieżce. Wziąłem i nie żałuję.


Doszliśmy do pieniędzy po stanie wojennym

A teraz sam smaczek - dokument upoważniający do otrzymania kartek żywnościowych


Kartki żywnościowe dla dziecka i dorosłego

Kartki na benzynę, inne na motocykl inne na samochód osobowy.

Taki nawyk chomikowania starych dokumentów zmusza co jakiś czas do zrobienia remanentu,
jeszcze muszę się wziąć za stare gazety, brak mi jednak odwagi tego jest taka ilość!







piątek, 26 września 2008

Niemieckie przygotowania do zdławienia powstania w Warszawie

Już zimą z 1939 na 1940 rok, Niemcy postanowili przygotować się na wypadek wybuchu powstania w Warszawie. To pierwsze opracowanie zostało wykonane przez dowództwo w Rembertowie.

Dlaczego tak wcześnie?! No cóż Niemcy są skrupulatni, nas też znają, więc woleli być przygotowani na taką ewentualność.

Po rozpoczęciu wojny z ZSRR, ze względu na zmniejszenie sił, Niemcy zmienili założenia w/g jakich powstanie miałoby zostać zdławione.

Rozpoczęli fortyfikacje wszystkich punktów w których mieściły się kwatery wojska, SS, SA, policji, niemieckie urzędy i instytucje.

Budynki wzmacniano zasiekami z drutu kolczastego, wykonano okopy strzeleckie, niektóre punkty wzmocniono artylerią.

Podobnie zabezpieczono mosty, skrzyżowania, ważne ulice, wiadukty.

Stworzono dzielnice niemieckie gdzie zamieszkała ludność niemiecka, co zapewniało łatwiejszą ich obronę.

W czerwcu 1944 roku plan stłumienia powstania przewidywał wykorzystanie w tym celu:


około 15 000 żołnierzy Wehrmachtu

około 13 000 - „ - Luftwaffe

-”- 4 000 - „ - SS

-”- 4 000 policjantów


Dodatkowo miało walczyć około 4 000 pracowników cywilnych, straż kolejowa, straż fabryczna, oddziały SA.

Łącznie planowano użyć 40 000 ludzi do zdławienia powstania.

Plany te po klęsce Niemców na Białorusi stały się nieaktualne.

Wycofano z Warszawy pułk policji płk Harringa, wyszkolony w walkach ulicznych.

Również większość oddziałów SS zostało przerzuconych na inne odcinki frontu.

Front się zbliżał, ewakuacja wojska zmniejszała liczebność garnizonu Warszawa, panika 23 - 24 lipca doprowadziła do ucieczki niemieckiej ludności cywilnej – która była w planach dławienia powstania.

Efekt tego był taki, że Niemcy w walkach w dniu 1 sierpnia 1944 roku mogli użyć:

oddziały pod dowództwem gen. Stahela około 10 000 – 11 000 żołnierzy

jednostki lotnictwa około 2 000 żołnierzy

część dywizji „Herman Goering” około 1 000 żołnierzy

pionierzy na mostach około 300 żołnierzy

Więc razem około 13 000 – 14 000 żołnierzy, może jeszcze jacyś cywile, małe jednostki, zamiast planowanych 40 000.

Wartość bojowa tych jednostek najczęściej była marna, ponadto całkowity chaos w dowództwie niemieckim, pozwalały się jedynie bronić przed atakami powstańców.

Do zdławienia powstania konieczny był dopływ nowych jednostek niemieckich i tak się niestety stało.





środa, 24 września 2008

Sztuka manipulacji

Jak co roku toczy się w tym czasie dyskusja na temat Powstania Warszawskiego, nie może w niej zabraknąć rozmowy na temat udziału w dławieniu powstania RONA (Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armia). Nie wszystkim jest wiadome, że taka jednostka składająca się z młodych Rosjan brała niechlubny udział w tych walkach, ba gdyby to tylko w walkach.


Ta jednostka w podzięce za swoje „dokonania” w walkach w rejonie Witebska i Borysowa w lecie 1944 roku, oraz sprawdzeniu się w walkach z partyzantami została wcielona przez Himmlera do SS.


W pierwszych dniach powstania 3-4 sierpnia została przerzucona z Częstochowy do Warszawy.

W walkach wsławiła się niebywałym okrucieństwem, mordami ludności cywilnej, gwałtami, grabieżą.


Oto opinia tej jednostki wystawiona przez obergrupprnfuhrer SS von dem Bacha:

„Brygada Kamińskiego w ogóle nie miała żadnej wojskowej wartości bojowej. Jeżeli pojedynczym ludziom nie można odmówić osobistej odwagi, to ta osobista odwaga ledwie się zaznaczała, ponieważ oficerom i żołnierzom brakowało jakiegokolwiek taktycznego zrozumienia.

O ile atakowano, nie decydowały o tym taktyczne względy, lecz osobiste, egoistyczne instynkty rabunkowe. Zdobycie składu wódek było dla brygady ważniejsze niż zajęcie jakiejkolwiek panującej nad ulicą pozycji. Każde natarcie natychmiast zatrzymywało się przez to, że oddziały po zajęciu obiektu rozpraszały się na luźne bandy plądrujące.”


A teraz czego się dowie czytelnik z Wikipedii?

W całym opisie jest szczegółowo opisana historia jednostki, widać, że pisali ją historycy

[InternetShortcut]
URL=http://pl.wikipedia.org/wiki/RONA



A czego się dowiemy o udziale RONA w powstaniu? Niczego!

Oto wycinek z Wikipedii na temat pobytu RONA na ziemiach Polskich:

Na ziemiach polskich [edytuj]

W tym czasie zwierzchnictwo nad RONA postanowił przejąć Reichsführer SS Heinrich Himmler. Za jego zgodą tabor B. W. Kamińskiego wyruszył koleją przez Białystok-Łapy na Ostrołękę. Do podjęcia decyzji o dalszych losach brygady i cywili wyładowano ich w miejscowości Wygoda pomiędzy Łomżą a Zambrowem. Stąd została ona 20 lipca przetransportowana do Sokołowa Podlaskiego. Jednakże szybkie zbliżanie się frontu spowodowało, że już 22 lipca wyruszono przez Otwock-Górę Kalwarię-Warkę-Grójec-Tomaszów Mazowiecki-Piotrków Trybunalski do Częstochowy. Niemcy rozważali plan osiedlenia żołnierzy RONA i cywilów w Miechowskiem w celu zniszczenia miejscowej polskiej partyzantki. Pojawiła się też realniejsza koncepcja przeniesienia ich na Węgry, do czego ostatecznie nie doszło wskutek niechęci władz węgierskich. Uchodźcy zostali więc zatrzymani na Górnym Śląsku w rejonie Raciborza. Liczebność RONA wynosiła wówczas ok. 6,5 tys. ludzi. Ponieważ szybko zabrakło żywności, rozpoczęli grabież miejscowej ludności cywilnej. Pod koniec lipca RONA została włączona w skład Waffen-SS jako Brygada Szturmowa SS "RONA".



Jak widzimy autorzy nawet się nie zająknęli na temat udziału RONA w dławieniu Powstania Warszawskiego.

Nie ma to jak manipulacja, dobra manipulacja!




wtorek, 2 września 2008

Mieszkańcy ulicy Poprzecznej

Olsztyn, ul. Poprzeczna, przechodzę przez stalową furtkę obok bramy wjazdowej, idę odwiedzić babcię która mieszka na tej ulicy już od 38 lat.


Idę szeroką aleją, z lewej strony widzę pomnik wykuty w kamieniu, a na nim naszego orła w koronie, czytam kim był mieszkaniec tej kwatery, wiele przeszedł, czarne litery na pomniku opisują jego życie, ciężkie życie.

1935 – 1939 Policja Państwowa

1940 – 1941 Lagier Kozielsk

1941 Syberia Płw. Kola

1941 – 1945 Armia Andersa

Monte Casino

Ancona Bolonia


1947 Obóz w Gdyni


Cóż PRL zapłacił jak umiał.


Idę dalej, tutaj tylko symbol, brak mieszkańców, oni zostali w nieludzkiej ziemi, kamienny pomnik, z boku kamienne tablice.



W kamieniu wykuto: 1940 Katyń, krzyż z orłem, Miednoje Charków.


Obok napis: Pamięci ponad 21 tysięcy oficerów WP, policjantów, żandarmów, żołnierzy KOP,

pracowników więziennictwa i innych zamordowanych przez stalinowskich oprawców.


Pomnik wzniesiono w 55 rocznicę mordu, dzięki staraniom Rodziny Katyńskiej i społeczeństwa.


Przed pomnikiem czyściutko, stoją świeże kwiaty, palą się znicze.


Potem pomnik wzniesiony ku czci żołnierzy AK i znowu, czyściutko, świeże kwiaty, płonące znicze.




Więc pamięć jest żywa, ktoś dba o te symbole polskości i poniesionej ofiary krwi w imię wolności Ojczyzny.


To wszystko z lewej strony alei, przenoszę wzrok na prawą stronę, tu też pomnik kamienny.




Na pomniku napis:

Funkcjonariuszom milicji obywatelskiej i służby bezpieczeństwa poległym w latach 1945 – 1948

w walce o utrwalenia władzy ludowej na terania miasta Olsztyna.

Cześć ich pamięci.


Po otoczeniu widać, że coraz mniej ludzi o nich pamięta, coraz mniej dba o pomnik..

Wkoło nie ład, stare zwiędłe kwiaty, wyblakłe plastiki. Zniczy brak, wygląda na to, że nikt już poległym funkcjonariuszom ich nie zapala.


Więc może ten Olsztyn nie do końca jest taki czerwony, jednak powoli zachodzą zmiany w mentalności ludzkiej.


Dziwne, ale nie czuję do tych co leżą pod tym pomnikiem, ani nienawiści, ani niechęci, ja im po prostu współczuję. Czy to spowodowane moim wiekiem? A może upływem czasu od tamtych chwil, nie wiem.


Idę dalej, tutaj mieszkają przeciętni zjadacze chleba, cmentarz jest stary, rosną duże drzewa, krzewy, pełno pomników, czym starsze tym uboższe.


Tutaj też wkraczają nowe obyczaje, coraz więcej mieszkańców jest skremowanych, zamieszkują albo lapidarium, albo osobliwe osobne kwaterki.



Cóż, mnie się to niezbyt podoba, wolę takie urokliwe cmentarze, pełne pomników, drzew i kwiatów.


I tak to doszedłem do babci, była zwykłą kobietą, której było dane przejść wywózkę w głąb Rosji, I Wojnę Światową, rok 1920, II Wojnę Światową, PRL, przeżyła 96 lat.

Dzielne były te polskie kobiety, czy dzisiejsze panie zdają sobie sprawę jakie trudy musiały ponosić ich prababcie? Czy też potrafiłyby sprostać zadaniom które wyznaczyła historia im poprzedniczkom?